Święta prawda, też prawda i… niewygodna prawda (o Kickstarterze). Odcinek trzeci: Aktywny fan.

Kickstarter inspiruje ludzi do stawania się fanami marzenia, które dopiero ma się stać rzeczywistością. Zaangażowanie w projekt od pierwszego dnia powoduje, że wspierający mocniej się z nim wiążą – na dobre i na złe. Jak radzić sobie z fanami, by nie stali się problemem?

Jeśli po raz pierwszy czytasz artykuł z serii Prawd, to wiedz, że jest ich więcej (o, tutaj) i że zostały zainspirowane pewnym tekstem blogowym (o, tym), a traktują o różnego rodzaju poradach dawanych twórcom projektów na Kickstarterze i o tychże porad wartości. Jeśli zatem jesteś początkującym twórcą – albo po prostu ciekawym wspierającym – to ten artykuł jest zdecydowanie czymś dla ciebie.

Lojalni fani stanowią niezwykłe dobro dla wydawcy, który na znaczą część swoich gier wydaje z pomocą Kickstartera. Fani podążają za ulubionymi twórcami, chętnie komunikują się zarówno z nimi, jak i z pozostałymi (często nowymi lub zgoła przyszłymi) fanami. Zdaje się, że aktywni fani nie mogą projektowi zaszkodzić, chyba że się ich boleśnie zaniedba.

Wymieniać pozytywy posiadania całej zgrai lojalnych fanów jest łatwo. Fani nadają projektom większej dynamiki i zapewniają mocniejszy start. Ich miłość do naszej gry i zaangażowanie w proces zbierania funduszy czyni tych bardziej ekstrawertycznych prawdziwymi ambasadorami naszego produktu, chętnymi dzielić się jego istnieniem na forach czy w mediach społecznościowych.

Lojalni fani zawsze gotowi są do pomocy, gotowi są zaangażować się w ulepszenie właśnie fundowanej gry po to, by była przyjemniejszym doświadczeniem tak dla nich, jak i dla wszystkich innych. Jeśli aktywny fan jest do tego doświadczonym graczem, może podsunąć świetne pomysły mechaniczne, które ulepszą fundowaną grę, a dodatkowo zaangażuje innych i spowoduje, że będą z entuzjazmem przyjmować informacje o rozwoju kampanii.

Strzeż się gniewu obrażonego fana, bo jest on nieprzejednanym (nie na darmo słowo „fan” pochodzi od słowa „fanatyk”). Dobrze traktowany fan stanowi nieocenioną niemal pomoc, ale fan ignorowany lub (co gorsza) fan publicznie potraktowany źle, staje się często wrogiem na całe życie. Cała energia dotychczas wykorzystywana by pomagać zwróci się przeciwko twórcy, a jeśli obrażony w istocie należy do gatunku fanów bardzo aktywnych, jego doświadczenie szybko znajdzie się na forach i w mediach społecznościowych.

Chociaż większość twórców ma dość rozumu, by nie irytować celowo swych największy fanów, czasami tego typu problemy rodzą się w wyniku niefortunnego splotu zdarzeń, lub też z powodu odmowy zrobienia tego, czego fani sobie życzą. Szczególnie w przypadku podjęcia niepopularnej decyzji twórca ryzykuje, że podzieli swoich fanów na dwa przeciwne obozy. Fani aktywniejsi i bardziej skorzy do komunikacji staną się wtedy najbardziej widoczni i najbardziej wpływowi, niejednokrotnie jasno dając do zrozumienia, że jeśli ich żądania nie zostaną spełnione, wycofają swoje wsparcie (zarówno finansowe, jak i społecznościowe).

Zapewne odrobina niewygodnej prawdy już stała się jasna: fani aktywni często stają się tymi, którzy stawiają żądania. Ich zaangażowanie w projekt (tak obecny, jak i być może w projekty przeszłe) powoduje, że nie cofną się przed niczym, by dopiąć swego. Nawet jeśli twórca nikogo nie uraził, może skończyć ze sporym problemem na głowie.

Sporym problemem mogą również okazać się fani, którzy tak naprawdę nie są fanami. W istocie są ludźmi, którym na pierwszy rzut oka projekt się spodobał, ale z czasem doszli do tego, że projekt nie jest dokładnie tym, co chcieliby wesprzeć. W istocie chcą otrzymać zupełnie inną grę, ale zamiast takiej poszukać, podejmą próbę zmiany już istniejącej tak, by odpowiadała ich wymaganiom. Tym samym zapewniają i sobie, i twórcy kilka rozczarowań.

Prawdą jest jednak i to, że dyskusja w komentarzach rozpoczęta przez osoby chcące grę zmienić (dyskusja ta często wylewa się na inne platformy, takie jak Facebook czy Board Game Geek), ostatecznie może ściągnąć nowych wspierających. Każde udostępnienie się liczy, a każdy komentarz powoduje, że sam projekt wygląda na bardziej dynamiczny, co z kolei wzbudza zainteresowanie potencjalnych wspierających.

Podobnie jak w przypadku komunikacji, przyda się odrobina właściwego planowania przed projektem i elastyczności w trakcie jego trwania. Twórca projektu musi również nauczyć się, że czasem znosić nieco nieprzyjemności ze strony wspierających. Czasami nieprzyjemności owe są w pełni zasłużone, a czasem pojawią się w wyniku frustracji, którą wspierający zdecyduje się wyładować, na co również należy się przygotować.

Wspierający nie mają zasadniczo złych intencji, dlatego nawet w sytuacji narastającego konfliktu warto pamiętać o zasadach dobrej komunikacji: komunikaty powinny być jasne, rzeczowe i prawdziwe. Nie można uszczęśliwić wszystkich, ale zdecydowanie warto traktować swoich wspierających profesjonalnie i uprzejmie, bo są oni naszymi przyjaciółmi.

Na koniec pozostaje jeszcze jedna dość istotna, a zarazem delikatna kwestia: co zrobić w sytuacji, w której trafimy na wspierającego-trolla? Odpowiedź jest prosta i w zasadzie identyczna z tą, której udzielić można w każdej innej sytuacji spotkania z internetowym trollem: należy zignorować wypowiedzi mające irytować i odpowiadać na wszelkie inne. Wspierających najlepiej traktować tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani jako wspierający przez innych twórców. Warto przy tym pamiętać też, że jako twórcy dalecy jesteśmy od nieomylności, a ktoś, kogo uznamy za trolla może być po prostu aktywnym fanem… który ma akurat nieco gorszy dzień.

Masz pytania? Chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o tworzeniu projektów na Kickstarterze? Zapytaj w komentarzu lub odwiedź stronę usług kickstarterowych Strawberry Studio, a pomożemy ci wystartować z własną kampanią – i odnieść sukces!

Wpis oryginalnie opublikowano w języku angielskim na blogu NSKN.